Strach

Boję się. Dawno się tak nie bałam. Tak właściwie, to chyba dopiero teraz odczuwam realny strach. Jestem jak niezdefiniowane pojęcie. Jak słowo, które jeszcze nic nie znaczy. Znaczy, coś tam znaczy, ale nie ma go jeszcze w słowniku. Mądre głowy nie zdecydowały, które znaczenie jest w porządku. Właściwie to nie wiem kim jestem. W sumie,... Czytaj dalej →

Spalenie

Swąd palonych śmieci, sztucznych materiałów i plastiku, wbijał się silnie w nozdrza. Dusił, pozwalając płucom na rozpaczliwy kaszel. Łzom pojawiającym się pod powiekami, trudno było przypasować narodowość. Czy pochodziły z dusznego dymu, pełnego spalin i toksyn? A może były dzieckiem ciężaru, który opuszczał zmęczoną, ledwo żywą duszę? Prawda leżała zresztą gdzieś pośrodku. Nieśmiertelnik stopił się... Czytaj dalej →

„W górach jest wszystko, co kocham” cz. 4

Stuk, puk, stuk, pociąg jedzie po szynach, podskakując i wydając odgłosy. Jedziemy przedziałem klasy drugiej, który lata świetności ma już za sobą, okno się nie otwiera. Pot leje się z nas ciurkiem, jedyne powietrze dosięga nas z korytarza. Podnoszę głowę znad książki, a mój wzrok spoczywa na twojej twarzy. Śpisz. Przebywasz w objęciach Morfeusza już... Czytaj dalej →

Złudzenia

Życie dorosłe jest jednak posrane. Serio, ja naprawdę nie wiem do czego tak dążymy. Nie mamy wolności, bo albo jesteśmy jeszcze zależni od rodziców albo od pracy i zobowiązań. Nie ma prawie swobody, bo lada chwila ładujemy się w rodziny, kredyty i inne rzeczy, które zabierają nam czas i chęci. Bo nam się wydaje że... Czytaj dalej →

„W górach jest wszystko, co kocham” cz.3

Zamykam oczy. Dobry głos, czyta historie, która jakoś nie zapada mi w pamięć. Brakuję mi herbaty, bez niej nie mogę się skupić. Heh, herbata. To taki mój artefakt, który pozwala mi zamknąć umysł i zanurzyć się w danej chwili. Metalowy kubek parzy dłonie, ciepła para otula zmarznięte policzki, a gorzki smak pobudza zmysły, które stają... Czytaj dalej →

„W górach jest wszystko, co kocham” cz.2

Znajduję kwaterę na planie cmentarza, palcem nakreślam sobie drogę. Ruszam, nie oglądając się za siebie. Gdzieś za plecami słyszę głosy towarzyszy, żebym zaczekała, że nie ma się gdzie śpieszyć, ale nie mogę się zatrzymać. Oddech przyspiesza, stukot butów jest coraz głośniejszy i szybszy. Stuk, stuk, stuk. W końcu jest. Prosty, kamienny blok z kilkoma napisami,... Czytaj dalej →

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑