Jesteśmy dorośli – kiedy to się stało?

5 rok studiów… niby kończę dopiero za rok, bo przedłużyłam sobie na własne życzenie, ale nie zmienia to faktu, że czuję jej zimny oddech na karku. Daje mi jeszcze trochę dystansu, ale zaraz go zmniejszy i mnie dopadnie. Odpowiedzialność.

Ostatnio dotarła do mnie bardzo ważna rzecz. Cholernie ważna. Pozbawiła mnie złudzeń, wytrąciła mnie z równowagi, zburzyła ład otaczającego świata. Dotarło do mnie, że…

Ja się boję być dorosła.

Okej, podsumujmy. Mam 23 lata, tytuł zawodowy licencjatki w zakresie historii, ze specjalizacją nauczycielską. W drodze, magisterkę z nauczycielskiej i archiwistyki. Jeśli pracowałam, to dorywczo. Pisałam artykuły, jeździłam na i organizowałam konferencję, brałam udział  w różnych projektach. Umiejętności z tego może i są całkiem niezłe, ale nigdy nie mieszkałam sama, nie mam też stałego dochodu. Tak naprawdę nie umiem w życie.

Mam ambitne plany na najbliższy rok. Obronić się do lipca. Znaleźć pracę, którą dopasuje do drugiego kierunku studiów, żeby nie korzystać z bilokacji. Wyprowadzić się i zamieszkać z chłopakiem. Nie wzięłam jednak wielu okoliczności pod uwagę. Kto będzie sprzątał, a kto gotował? Jak prać ubrania, aby zachować je w dobrej kondycji? Jak zorganizować czas, aby pogodzić nasze dwie prace, studia i znaleźć czas dla nas, naszych znajomych, na pasję? Ale najważniejsze pytanie…

Co to do cholery znaczy być dorosłym?

Z jednej strony mam poczucie, że mnie to wszystko zaczyna przerastać. Mam dopiero 23 lata, jestem w tzw. sile wieku. Mogłabym jeszcze tyle zobaczyć, tyle zrobić, skorzystać ze zniżki studenckiej, poszaleć…

Ja naprawdę nie chcę jeszcze myśleć o czynszu i opłatach, o domowych obowiązkach i pracy, z której nie mogę tak po prostu zrezygnować, gdy coś będzie nie po mojej myśli. Z drugiej jednak strony, mam takie poczucie, że może zaprzepaściłam jakaś szansę. Że może przy okazji studiów, trzeba było jednak jechać do innego miasta – zamieszkać w akademiku czy mieszkaniu, i zamiast tak się udzielać na uczelni, uczyć się żyć na własny rachunek. Obejrzeć trochę więcej seriali. Te 5 lat temu wydawało mi się, że trzyma mnie tu tyle zobowiązań, że nie mogłabym ich porzucić.

Dziś mam poczucie, że sama je sobie tworzyłam i tak naprawdę, nie trzymało mnie tu nic.

Cieszę się jednak, że uświadomiłam to sobie właśnie teraz. Do lipca, czy września, jeszcze sporo czasu, mam szansę na to, aby się przygotować. Jeszcze mogę sobie to wszystko rozplanować. Mam 7 miesięcy, aby napisać magisterkę. Podobnie z wypisaniem wszystkich fajnych rzeczy jakie zrobiłam, aby stworzyć z nich wartościowe CV. W międzyczasie mogę przeglądać oferty pracy, uczyć się zarządzania budżetem i planowania. Jeszcze wiele rzeczy mogę.

Jednak przede wszystkim chce zmienić swój sposób myślenia. Aby za pół roku móc powiedzieć, że nie boję się już być dorosła.

 

Submit a comment

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s