Idzie nowe…

Jakbyście mnie rok temu zapytali co Irytująca będzie robić w październiku, prawdopodobnie padłoby hasło, że nie wie.

Może ewentualnie, że będzie ciągnąć studia i dotychczasowe harcerskie aktywności. Że będzie bardzo zajęta i blog prawdopodobnie na tym ucierpi. Że czuje się z tym wszystkim sama.

Autor : Kacper Rybacki http://www.instagram.com/te_te_tem

Pół roku temu powiedziałaby wam, że jest zmęczona. Że nie daje rady. Że powoli nie widzi w tym wszystkim sensu… Ale też że pojawił się ktoś, kto daje jej nadzieję i od kogo się wiele uczy, z wzajemnością.

Trzy miesiące temu miałaby już wątpliwości co do tego, co będzie robić w październiku. Zadawałaby sobie pytanie jak jej życie będzie wyglądało po planowanych zmianach. Czy nadal znajdzie jakiś sens w swoich innych, dotychczasowych aktywnościach. Czy da radę z drugim kierunkiem studiów.

Jest październik. I co teraz myśli sobie Irytująca?

Przyszło nowe. Nowe znaczy inne. Ciekawe i fascynujące.

Pojawił się nowy kierunek studiów i związane z nim procesy. Trzeba przepisać oceny, uzyskać możliwość indywidualnej organizacji studiów, przenieść jedne praktyki na inny semestr, a tym samym znaleźć szkołę, która będzie skłonna na te praktyki przyjąć. Trzeba nauczyć się pisać wnioski i brać odpowiedzialność za swoje decyzję. A jednocześnie wiecie co?

Dawno nie czułam się tak spełniona.

Dla tych co jeszcze nie wiedzą, zaczęłam studiować archiwistykę. Można powiedzieć, że dzięki tej specjalizacji, lepiej poznaję źródła dostępne w archiwach, oraz to jak archiwa funkcjonują. Może to kwestia tego, że jest to dla mnie nowe, ale czuję się świetnie poznając te nieznane mi obszary

Ograniczyłam harcerstwo, moją największą pasję. Obecnie zajmuję się głównie archiwaliami harcerskimi i kończeniem próby na stopień. Nadal jest dużo pracy, ale zyskałam też sporo czasu.

Czasu, który zaczynam poważnie organizować i doceniać.

Nie będę ukrywać, zaczytuję się ostatnio w Pani Swojego Czasu. Jej myślenie o zarządzaniu czasem, ale też o życiu jest dla mnie dosyć odkrywcze. Niby to wszystko wiedziałam, ale nie docierało do mnie. Nie wiedziałam, że nie da się zrobić wszystkiego, że życie to sztuka wyboru (i to dosłownie), że trzeba wyznaczać sobie priorytety, planować długoterminowo. Jeszcze się tego uczę.

Ale już teraz mogę powiedzieć, że zyskałam czas na to, aby odpocząć. Aby spędzać czas z bliskimi. I zaczęłam ten czas doceniać.

Wrócił też mój przyjaciel, który przebywał 4 miesiące na wymarzonej podróży w USA. Zaczęliśmy spotykać się regularnie, wybierając bardzo kolorową miejscówkę jaką jest Lokum Stonewall w Poznaniu. Jestem zaskoczona, że znajdujemy czas na te spotkania, ale też tym, że cały czas mamy o czym rozmawiać.

Nie ma mnie na części zajęć, więc 3.5 h przerwy staram spędzić u przyjaciółki, z którą studiuję główny kierunek. Nadrabiamy sobie okres, w którym była na erasmusie i te wszystkie zajęcia, na których nie mogę razem z nią umierać z nudów.

Z partnerem spędzamy czas w domu. Pogoda jest coraz brzydsza, więc zamieniamy się w małe, kocykowate buritta oglądające Netlifxa i spijające herbatkę. Czasem sprzedaję go dla grania w Fifę. Jest przytulnie i miło. Uspokajam się.

Rok temu byłabym sfrustrowana i zmęczona życiem. Dziś widzę jego pozytywy i doceniam każdy dzień.

Październik… Symboliczny początek. Ale zmiana zaczęła się o wiele wcześniej.

Nigdy nie jest za późno by zacząć. Zacznij. Bądź otwarty na zmiany. Nie poddawaj się.

Gdzieś za tymi czarnymi chmurami, świeci słońce.

5 comments

Submit a comment

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s