Przygoda warszawska #4

Następne dni były dosyć intensywne, toteż dopiero teraz mogę w spokoju usiąść i wam opisać co się działo. 😀

We wtorek co prawda pilnowaliśmy sekretariatu, co w praktyce przełożyło się na nadrabianie zaległości w czytaniu fajnych blogów, za to popołudniu wybrałam się na wycieczkę do Muzeum Domków dla Lalek, które mieści się w Pałacu Kultury i Nauki, na dziedzińcu. Powiem wam, że mimo iż to muzeum jest małe, fajnie wrócić do czasów dzieciństwa. Jeśli coś mnie tam mega zszokowało, to zestaw zabawek sakralnych. O.O No ja wiem, że bawiliśmy się lalkami w ślub, ale żeby cały ołtarz, elementy naczyń mszalnych itd… zawsze przecież odgrywało się samą przysięgę. 😛

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Byłam też w Złotych Tarasach, aby kupić koleżance prezent, a samej sobie zakupić spinki do włosów i opaskę. Dostaję już szału, bo jestem z fryzurą na etapie, kiedy jest za długa aby być krótka, i za krótka aby być długa. Powtarzam sobie jednak, że warto, bo dążę do tego, aby ponownie oddać na fundację. Czymże więc jest moja irytacja do radości kobiet, które otrzymają dzięki mnie nowe włosy?

W środę wzięliśmy udział w powtórnym pogrzebie Ryszarda Białousa – dowódcy Batalionu Zośka, instruktora Szarych Szeregów, hm. Na skutek różnych dziwnych zbiegów okoliczności, znalazłam się zaraz obok dh. Naczelniczki ZHP, niedaleko ministrów i prezydenta. Czułam się tak:

Podobny obraz

Natomiast w czwartek, wzięliśmy udział w uroczystościach związanych z kolejną rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. Staliśmy niedaleko pomnika Gloria Victis, braliśmy udział w Apelu Poległych przy Kwaterze Batalionu „Zośka” i Szarych Szeregów. Wspomogłam też organizację corocznego spotkania przy grobie Jadwigi Falkowskiej, organizowanego przez druhny z Muzeum Harcerstwa. Gdy wraz z drużynami ZHP, ZHR i innych organizacji, prowadziliśmy uroczystość, niespodziewanie pojawił się u nas pan premier. 😀

O tym, jak wyglądały jedne z obchodów w Poznaniu, pisałam tutaj.

Wieczorem wybrałam się na wspólne śpiewanie pieśni powstańczych na placu Piłsudskiego. Straciłam tam kompletnie zasięg i nawet nie miałam jak się skontaktować ze znajomymi, których szukałam. Ostatecznie ich nie znalazłam. XD Ale za to znałam większość pieśni, bez patrzenia w śpiewnik.

Piątek miał nam minąć spokojnie, a tymczasem zaczęliśmy dzień od nagłego i niespodziewanego kodu czerwonego, czyli delegacji władz ZHPpgk. Tym samym, musieliśmy bardzo szybko posprzątać wszystkie sale muzealne i przygotować je do ekspozycji. Daliśmy radę. 😀 Dostałam też opinię i gadżety praktykanckie.

I tak zakończyła się moja warszawska przygoda… jednak to jeszcze nie koniec! Niedługo pojawi się ostatni post, w którym zrobimy sobie podsumowanie.

See you!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: