Strach

Boję się. Dawno się tak nie bałam. Tak właściwie, to chyba dopiero teraz odczuwam realny strach.

Jestem jak niezdefiniowane pojęcie. Jak słowo, które jeszcze nic nie znaczy. Znaczy, coś tam znaczy, ale nie ma go jeszcze w słowniku. Mądre głowy nie zdecydowały, które znaczenie jest w porządku.
Właściwie to nie wiem kim jestem. W sumie, to wiem. Ale boję się jeszcze powiedzieć to głośno i otwarcie.

Zacznijmy jednak od początku…

Kiedyś uważałam, ze jestem do niczego, be i fuj. Że nie jest ważne co zrobię lub powiem i tak będę na społecznym marginesie. Że to kim jestem i jaką kreską mnie narysują, decydują inni ludzi, a nie ja sama. Długi czas tak było. A potem zawalczyłam o siebie. Przekonałam się, że ja trzymam ołówek, że ja decyduje o kształcie i grubości mojej kreski. Uśmiechnęłam się do siebie i powiedziałam “Irytująca, jesteś mega w porządku.” Zrozumiałam, że dążenie do ideału, nie oznacza, ze jestem beznadziejna. A że mogę zrobić coś po prostu na wyższym poziomie. Zrozumiałam też, że spełnienie nie jedno ma imię.

Jaka jest moja kreska?

Boję się ją nazwać. Boję się, bo ludzie patrzą na tę kreskę bardzo krzywo. Zabawne nie? Zasadniczo to kreska jest krzywa, więc może to ludzie patrzą prosto?

W każdym razie, pomijając już śmieszki… wiesz jak to jest chcieć się nazwać i czuć kulę w gardle?

Nazwa mojej kreski jest problematyczna. Tylko 5 % Polek nazywa ją tak samo. Bardzo smutna, mała liczba. Uznają ją za kreskę mniejszości… choć tak naprawdę otacza większość. Mówią, że idzie za nią nienawiść, a tak naprawdę jest w niej równość i sprzeciw.

Ta kreska to synonim bycia brzydką, grubą, niekochaną i dlatego lesbijką. To znak, że dokonujesz aborcji bo nie znasz innej antykoncepcji. Znak, że wszędzie doszukujesz się molestowania.

Wiesz już o jakiej kresce mówię?

Nie boję się ludzi mi obcych. Oni mogą sobie gadać, przechodziłam to już wielokrotnie. Dzisiaj jest to dla mnie szum w tle, taki sam jaki mogę usłyszeć w centrum miasta w południe.

Boję się bliskich, a właściwie ich reakcji. Boję się, że jak nazwę kreskę po imieniu, oni myśląc stereotypowo, odejdą. Chciałbyś pewnie powiedzieć, że jak odejdą to dupa a nie bliscy. Ale pomyśl… nie znasz czegoś, boisz się tego, bo nie wiesz jak się zachowa. Słyszałeś o tym czymś plotki. Nie uciekłbyś, tak odruchowo? Albo przynajmniej, nie uzbroił się w zapas broni, amunicji i odzieży ochronnej? Bo instynktowny odruch. Dlatego właśnie boję się, że uciekną przed nieznanym, zanim zdążę im pokazać, że to obce i inne… też jest okej i nie robi im krzywdy. Że ich szanuje i nie musi być takie jak to co znają. Może być po prostu sobą.

Paradoksalnie boję się też samotności, braku miłości. Moja kreska jest stereotypowa i nieatrakcyjna dla płci przeciwnej. I fakt, jestem niezależna. Mam trochę inne priorytety. Ale też chcę kochać. I dlatego też się boję.

Postanowiłam jednak walczyć ze strachem. Małymi kroczkami, pojedynczymi literkami nazywać swoją kreskę. Literka na dziś to F.

Submit a comment

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s