„W górach jest wszystko, co kocham” cz. 4

Stuk, puk, stuk, pociąg jedzie po szynach, podskakując i wydając odgłosy. Jedziemy przedziałem klasy drugiej, który lata świetności ma już za sobą, okno się nie otwiera. Pot leje się z nas ciurkiem, jedyne powietrze dosięga nas z korytarza. Podnoszę głowę znad książki, a mój wzrok spoczywa na twojej twarzy. Śpisz. Przebywasz w objęciach Morfeusza już od kilku godzin.

Nie powinnam już tak na Ciebie patrzeć, już dawno powinno mi to minąć. A jednak wpatruje się w niemym zachwycie, starając się nie pokazać na twarzy, że wszystko się we mnie gotuje. Jeden z twoich bujnych loków, wyrwał się schematom i opada Ci na twarz. Wygląda całkiem uroczo.

Nie śpisz spokojnie. Wiercisz się, emocje na twojej twarzy zmieniają się dynamicznie. Coś mruczysz bezgłośnie. Mam ochotę Cię dotknąć, pogłaskać po głowie, powiedzieć, że już nie musisz walczyć, że możesz sobie odpuścić. Ale nie mogę. To twoja walka i twoje zmartwienia, twoje koszmary. Ja nie jestem już współtowarzyszem walki, a tylko słuchaczem ballad, które o nich traktują. Przyjacielem, z którym spotkanie na szlaku, przypieczętujesz opowieścią o kolejnych potyczkach, a ich jedynym śladem będzie twarz przeorana przez zmarszczki.

Odkładam zrezygnowana książkę, kładę się na siedzeniu naprzeciw Ciebie. Morfeusz powoli przytula i mnie, pozwalając, abym i ja udała się na pole bitwy. Mój przeciwnik już tam na mnie czeka. To jest moja ciemna strona mocy. To ja tam na siebie czekam.

***

Robi się zimno. Oglądamy czarno – biały, darmowy film, z młodą gwiazdą ekranu, a miasto przelicytowane za centa, powoli się kładzie do snu. Oboje tracimy już wątek, nie do końca wiemy, o czym jest ten film. Zrzucamy to na kiepski zamysł scenarzysty, ale czuję, że to tylko przykrywka. Kolejna z bitew, rozgrywa się w naszych głowach.

Wracamy powoli, w ciszy, zapalając tylko, co jakiś czas latarkę, by sprawdzić drogę. Przed nami tylko ciemność górzystych terenów i małego miasta. Nie ma już dla nas ratunku.

Powinnam Cię spalić już wieki temu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: