Złudzenia

Życie dorosłe jest jednak posrane.

Serio, ja naprawdę nie wiem do czego tak dążymy.

Nie mamy wolności, bo albo jesteśmy jeszcze zależni od rodziców albo od pracy i zobowiązań.

Nie ma prawie swobody, bo lada chwila ładujemy się w rodziny, kredyty i inne rzeczy, które zabierają nam czas i chęci.

Bo nam się wydaje że tak trzeba, że to oznacza bycie dojrzałym.

Bycie dojrzałym to znaczy brać odpowiedzialność za swoje czyny i decyzje.

Bycie dojrzałym oznacza też to, że dajemy sobie prawo do określonych uczuć i do ich wyrażania. Nie trzymamy w sobie tego syfu, nie zamiatamy pod dywan. Wyrzucam go jak tylko przyjedzie śmieciarka.

Dzisiaj i ja to robię. Wyrzucam syf od razu, zanim zacznie żyć własnym życiem i wylęgną z niego karaluchy.

Paradoksalnie dzieciństwo jest tak szczere, że pozbawia go złudzeń i nadziei. Bo jakby się nad tym zastanowić, gdy jesteśmy dziećmi to wszystko jest na ament. Jak się kłócimy to na zawsze, jak się lubimy z kimś to za chwilę oznajmia y rodzicom że będą naszym mężem czy żoną. Każda kłótnia to prawdziwa wojna na kopnięcia, szturchnięcia i przezwiska. A jak mówimy że się nigdy już to kogoś nie odezwiemy to znaczy że nigdy.

I tak mogłoby być gdyby nie to, że ludzie potrafią zaskakiwać. I ta nasza dziecięca ciekawość z cyklu co się stanę jak go przeprosze, podsycana przez wychowanie rodziców, religie i inne opinie, wygrywa. I którejś dziecko mówi w końcu magiczne słowo, obiecujemy poprawę. To jest szok. Nagle okazuje się, że to co jest na zawsze, co jest nie do obalenia, ma dziurkę która można powiększyć jak się w niej odpowiednio długo będzie grzebać. Za tym murem “zawsze, na amen” jest świat. Bardzo piękny, lepszy by się zdawało, od tego “na amen”.

I wtedy pojawia się nadzieja. Wiara w to że jeszcze może być lepiej. Że ludzie nas jeszcze zaskoczą. I że i nas stać na taki gest. Że ta mina pełna żalu, goryczy i smutku zamieni się w minę szczęścia i przebaczenia. Ze “na zawsze” znaczy “na jakiś czas”. Karmimy się złudzeniami. Rysujemy przed sobą scenariusze, które czasem ktoś wyreżyseruje. Jednak znacznie częściej, ktoś dopisze inne zakończenie. Wrócą czasy dzieciństwa, i ta chwila która miała być “na zawsze” naprawdę stanie się wiecznością. Ot co… to co negatywne okazuje się nie mieć końca.

Paradoksalnie im jestem starsza, tym bardziej żyje złudzeniami i tym bardziej się ich pozbywam. Mówię sobie ze będzie dobrze, jednocześnie wyrzucając pamiątki. Staram się, nie widząc w tym większego sensu. A jednak oszukuje się i mówię sobie, że będzie git.

W takich chwilach odzywa się moje wewnętrzne dziecko i zdaje się mówić “obrażam się na ciebie, na zawsze”.

Obrażam się na ciebie droga Irytująca. Przestań żyć złudzeniami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: