„W górach jest wszystko, co kocham” cz.3

Zamykam oczy. Dobry głos, czyta historie, która jakoś nie zapada mi w pamięć. Brakuję mi herbaty, bez niej nie mogę się skupić. Heh, herbata. To taki mój artefakt, który pozwala mi zamknąć umysł i zanurzyć się w danej chwili. Metalowy kubek parzy dłonie, ciepła para otula zmarznięte policzki, a gorzki smak pobudza zmysły, które stają się bardziej wyczulone na sygnały. Sygnały z innego świata.

Nie mam jednak herbaty, więc zamykam oczy i pozwalam swoim myślą płynąć. Skoro panta rei, to dam im swobodę, niech same wybiorą kurs. Gdzieś w tle słychać beczenie owiec, wiatr delikatnie faluje trawą, ocierając się o moją skórę. Ptaki cichutko śpiewają, słońce niszczy przyjemnie naskórek. Znowu będę brązowa na twarzy. Myśli zabłądziły gdzieś do ośrodka przyjemności. Nie mam pojęcia jak nazywa się ta część mózgu, wiem jednak że jest mi bardzo dobrze. Oddech zwalnia, pogłębia się. Z każdym wciągnięciem powietrza do płuc, nozdrza pełne są słodkich zapachów natury. Siedzę pośród wielu ludzi, a jednak jestem w tej chwili sama. Nikt tak jak nie odbiera tej chwili w ten sposób. Wszystko, co odczuwam, jest tylko i wyłącznie moje.

Otwieram oczy. Spoglądam na Giewont, który rozciąga przede mną swe ostre, twarde oblicze. Na szczycie widać krzyż – z mojej perspektywy dosyć miniaturowy. Znak nadziei i wiary w siły wyższe. Zadaje sobie pytanie, w co ja tak właściwie wierzę, w co wierzę z całą pewnością. Odpowiedzią zdają się być siły natury. Wierzę też w ideały, w lepszy świat. Wierzę w to, że mogę coś jeszcze zmienić. Ale najpierw musiałabym zacząć od siebie.

Naturo, jesteś wspaniała. Stworzyłaś piękne, dzikie, krajobrazy, nad którymi mogę się zachwycać, ale które udowadniają mi też, że warto być sobą. Od wielu stuleci, toczysz ciężką walkę z nami – ludźmi. Choć zdaje się być ona wyjątkowo nie równa, nadal trwasz. Pomimo wszystko. Choć twe formy się zmieniły, bo musiały się przystosować, twa siła nadal jest taka sama. Wielka, choć cicha, ale niepokonana.

Wstaje, jestem uspokojona. Ukorzona przed silniejszym współtowarzyszem ziemskiej podróży. Z większym szacunkiem do niego. Zaschło mi w ustach.

Ale tym razem nie było pod ręką herbaty.

Submit a comment

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s