Wakacyjna

Co to było, do dziś nie wiem,
Słów nie było, serca drżenie
I na zawsze zapamiętam
Wakacyjne to wspomnienie.

„Wakacyjna” – Wszyscy Byliśmy Harcerzami

1 sierpnia. Rocznica wybuchu powstania warszawskiego, dzień chusty skautowej. Dzień przed wyjazdem na Woodstock. Myślę sobie, że dobrze byłoby przyswoić sobie muzykę zespołów, które zamierzam na festiwalu zobaczyć. Z racji dnia chusty skautowej, odpalam w pierwszej kolejności dwie płyty Wszyscy Byliśmy Harcerzami. Dochodzi do piosenki “Wakacyjna” i… Zamieram wraz z siatkami pełnymi zakupów. Nie wiem, kto i kiedy napisał tę piosenkę, ale czuję jakby siedział obok mnie, przez całe trzy tygodnie lasu, obserwował i spisywał to, co widzi. To, co się dzieje pomiędzy nami… Jasna cholera.

Nie muszę Ci chyba mówić, że od tego czasu jestem rozpieprzona. Nie zasnę dzisiaj szybko. To nie tylko wina upału i tego, że przyzwyczaiłam się już późno wstawać…, ale te słowa ryją sobie pokaźny korytarz w moim sercu, niczym świder. Nie mogę ich zatrzymać, za nic. Ryją i kopią, nieustannie, bez przerwy jakby to tylko na kopania polegał ich sens życia. Liczy się jak najgłębsza dziura, bo wtedy będzie miała problem żeby się zrosnąć i trzeba będzie poprawiać, poprawiać, poprawiać… Będzie sens.

Opisywanie czyichś przeżyć w piosenkach powinno być zabronione.

Siedzę w ciemnym pokoju, wiedząc, że sen nie nadejdzie szybko i rozpamiętuje. Rozdrapuję ranę, pozwalając jej krwawić. Obrazy przywołują uśmiech, jednak, gdy tylko znikają, pojawia się rozczarowanie. No i jest ten jeden obraz, ten najpoważniejszy, którego tak bardzo nie chciałabym widzieć ponownie… A skubany ciągle wraca.

Najchętniej napisałabym znów do ciebie list, żebyś wiedział jak się teraz czuję, jak walczę z bólem, jednocześnie się nim delektując…, Ale wiem, że nie mogę Ci tego zrobić. Zbyt wtedy cierpiałeś… nie chcę abyś znów stanął przed wyborem, bo być może nie będziesz go miał, a konsekwencje będą katastrofalne w skutkach… Już widzę, że życie cię przerasta i ledwo się trzymasz. Teraz trochę odżyłeś, ale niedługo wracasz do szarej codzienności… Tam już nie będzie kolorów, dywagacji ideowych, filozofii…. Wszystkie wartości zderza się ze ścianą rzeczywistości. Bardzo twardą i bolesną ścianą.

Nie, z tym uczuciem muszę poradzić sobie sama. Odliczam dni do momentu, w którym to wszystko ogień pochłonie. W ogniu jest coś oczyszczającego.

Submit a comment

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s